Groźne schorzenia
W okresie wiosenno-letnim, kiedy bardzo lubimy wypoczywać na łonie natury, powinniśmy zwracać baczną uwagę na kleszcze. Pajęczaki te przenoszą wiele bardzo niebezpiecznych chorób – jedną z nich jest kleszczowe zapalenie mózgu zaliczane do grupy chorób układu nerwowego. Jest to schorzenie wirusowe. W naszym kraju z każdym rokiem niestety systematycznie wzrasta liczba przypadków zachorowań na nie. Zapaść na tę chorobę mogą osoby w bardzo zróżnicowanym wieku – dotyczy to zarówno dzieci, jak i dorosłych. Choroba może mieć także rozmaity przebieg – u jednych jest on łagodny, u innych objawy są znacznie bardziej wyraziste i silne. W wielu przypadkach przebieg ów bywa ciężki. Zakażenie potwierdzić można tylko i wyłącznie poprzez wykonanie badania krwi. Nie udało się do tej pory opracować przyczynowego leczenia tej choroby, a leczyć się objawy, jakie wywołał wirus. Niesamowicie istotną rolę odgrywa w tym miejscu profilaktyka. Trzeba przestrzegać kilka zasad przy odwiedzaniu miejsc, gdzie są kleszcze. Kiedy mowa jest o migrenach, najczęściej się mówi o nich w odniesieniu do kobiet. Jest to bowiem schorzenie, które zdecydowanie częściej dotyka panie aniżeli mężczyzn. Pod pojęciem migreny rozumieć należy szczególną odmianę bólu głowy – ma on pulsujący charakter powtarza się. Zróżnicowany jest stopień jego nasilenia, a także częstotliwość, z jaką się pojawia oraz sam czas jego trwania. Czynnikami wpływającymi na jego nasilenie są fizyczny wysiłek oraz nadmierne emocje. Cierpiącej na nią osobie migrena potrafi dać bardzo solidnie w przysłowiową kość. Taki ból bywa bowiem nie do zniesienia. Migrenę się dziedziczy. Znanych jest obecnie kilka jej rodzajów. Można w tym miejscu zatem wymienić między innymi migrenę z aurą, okoporaźną, porażenną czy też stan migrenowy. W leczeniu migreny zastosowanie znajdują rozmaite leki. Jedne przerywają napady bólu, inne natomiast zapobiegają im. Poza tym z pomocą mogą przyjść pacjentom także medytacje oraz akupunktura. Nie da się jednak całkowicie tego wyleczyć. Jedną z bardziej znanych chorób układu nerwowego jest padaczka. Określana jest ona również mianem epilepsji. Jest to choroba złożona, charakteryzująca się rozmaitą etiologią. Cechuje ją występowanie napadów padaczkowych, które z kolei stanowią efekt zaburzeń, jakie pojawiają się w mózgu. Mają one charakter przejściowy. Szacuje się, iż w naszym kraju cierpi z powodu padaczki niemalże jeden procent ludności – w przeliczeniu daje to jakieś czterysta tysięcy pacjentów. W zdecydowanej większości przypadków – a mowa tutaj o przeszło osiemdziesięciu ich procentach – na padaczkę chorują młode osoby, takie, które nie liczą sobie więcej aniżeli dwadzieścia lat. Wyszczególnia się obecnie trzy podstawowe rodzaje padaczkowych napadów, a mianowicie – padaczki częściowe, uogólnione oraz nie sklasyfikowane. Przyczyn tej choroby jest wiele, dla przykładu zmiany hormonalne, urazy mózgu, zmiany emocjonalne i stany gorączkowe. Przy leczeniu zastosowanie znajdują różne leki i metody, zależnie od rodzaju choroby.
Kto powinien uważać? Przede wszystkim kobiety powinny spożywać mniej alkoholu od mężczyzn, gdyż kobiety wolniej go przyswajają, co ma związek z mniejszą wątrobą i większą ilością tkanki tłuszczowej. Na tempo przemian alkoholowych w organizmie ma wpływ nasza rasa, np. mieszkańcy Bliskiego Wschodu gorzej tolerują alkohol niż mieszkańcy Kaukazu. Każdy powinien pamiętać, że są sytuacje, w których wypicie jednego czy dwóch kieliszków to za dużo. Z napojów alkoholowych powinny zrezygnować osoby obsługujące urządzenia mechaniczne, biorące niektóre lekarstwa oraz kobiety w ciąży. Intensywne spożywanie alkoholu przez kobiety ciężarne może doprowadzić do uszkodzenia płodu, narodzin dziecka z wadami oraz zwiększone ryzyko urodzenia dziecka z płodowych syndromem alkoholowym. Ten syndrom objawia się niską masą ciała, spłaszczeniem twarzy i rozszczepieniem podniebienia noworodka. Kobiety w ciąży, zwłaszcza do dwunastego tygodnia ciąży, powinny unikać każdego rodzaju alkoholu. Alkoholu powinni się wystrzegać kierowcy samochodów, gdyż nawet jeden kieliszek może spowodować zaburzenia w koordynacji ruchowej. Jak reaguje organizm na dawki alkoholu? Alkohol jest przyswajany przez organizm w ciągu 15 – 90 minut po wypiciu. Gdy pijemy do na czczo, wtedy jest o wiele szybciej wchłaniany i równie szybko przenika do wszystkich tkanek ciała. Najszybciej są wchłaniane napoje zawierające 20 – 30 % objętościowych alkoholu oraz najbardziej podrażniają żołądek. Zaobserwowano również, że woda gazowana przyspiesza wchłanianie alkoholu. Po wchłonięciu alkoholu do krwi, część wydostaje się poza organizm przez układ oddechowy. Większa jego część jest rozkładana w wątrobie, tak więc wzmożone picie przez wiele lat może doprowadzić do jej marskości. Ten organ potrzebuje około godziny na rozkład każdej jednostki napoju alkoholowego. Ludzie różnie reagują po wypiciu alkoholu, jednak zawsze zwiększa się częstość akcji serca, wzmaga się wydzielanie soków żołądkowych i nasze ruchy są spowolnione. Poza tym kłopoty z koordynacją ruchową, odwodnienie, niewyraźnie mówienie oraz zmniejszona wrażliwość na ból. Codzienne picie prowadzi do trwałych zmian chorobowych – marskość wątroby czy rak wątroby, krtani, warg, gardła, przełyku, piersi i okrężnicy.
Czy depresja jesienna jest tylko dobrą wymówką, kiedy nie chce nam się wstać z łóżka?Co roku jesienią ludzie stają się smutni i ociężali. Dużo śpią, odczuwają spadek energii i wzmożone łaknienie, zwłaszcza na słodycze. Aktywność jest coraz mniejsza, zamiast radości coraz więcej osób odczuwa przygnębienie. Tę przypadłość określa się mianem depresji jesiennej lub sezonowego zaburzenia nastroju, potocznie zwanego chandrą. Jesienna pogoda jej sprzyja. Za oknami szaro, dni są coraz krótsze. Nie tylko mieszkańcom Skandynawii doskwiera depresja sezonowa, choć wiadomo, że w tej dziedzinie są przodownikami. W Polsce co dziesiąta osoba w ten sposób reaguje na zbyt małą ilość światła, przechodząc depresję sezonową łagodnie. U 3% Polaków ma ona ostrzejszy przebieg. Większą część stanowią kobiety w wieku 20 – 40 lat, szczególnie te o spokojnym, cichym usposobieniu. Niektóre nacje mechanizmy obronne przed chandrą mają w genach. Tak jest u Lapończyków i Eskimosów. Nie tracą dobrego samopoczucia nawet w czasie nocy polarnych. Jeśli ktoś nie należy do tych wyjątków musi wiedzieć, jak skutecznie się bronić przed chandrą. Dlaczego organizm tak reaguje na jesienną szarugę?Jesienną chandrą organizm reaguje na brak światła. Latem organizm przyzwyczaja się do dużej ilości słońca. Im więcej ich wchłonie tym większa szansa, że starczy ich do wiosny. W okresie od października do lutego natężenie światła jest 3 razy niższe niż wiosną i aż sto razy niższe niż w letni dzień. Najtrudniejsze przeważnie są ciemne poranki – ciężko wtedy wstać z łóżka mimo dużej ilości snu – i pochmurne popołudnia. Senność i uczucie znużenia powoduje hormon produkowany przez szyszynkę – melatonina. Jest wydzielana wtedy, gdy do oka dopływa za mało światła. W jasne, słoneczne dni jej ilość jest bardzo mała, ponieważ pod wpływem promieni słonecznych rozpada się. Wieczorem ilość tego hormonu może wzrosnąć nawet kilkakrotnie. Jego poziom rośnie też podczas krótkich i pochmurnych dni. Jednocześnie wtedy spada ilość innego hormonu – serotoniny – odpowiedzialnego za dobry nastrój. To powoduje uczucie zmęczenia i osłabienia. Do najczęstszych objawów depresji sezonowej należą kłopoty z koncentracją, nadmierny smutek, drażliwość, utrata zainteresowań, nadmierna senność.
Jesień to doskonała pora, żeby zrobić to, na co zawsze brakowało nam czasu.Wykonywanie codziennie tych samych czynności, życie według tego samego rozkładu dnia może być szczególnie dokuczliwe w zimne, deszczowe dni i pogłębiać zły nastrój. Aby nie dać się chandrze należy pokonać rutynę. Nie musi to być wielka rewolucja w rozkładzie. Nawet drobne zmiany ożywią umysł. Wystarczy od czasu do czasu wrócić z pracy inna drogą. Można wysiąść z autobusu przystanek wcześniej i uciąć sobie mały spacer. Humor na pewno poprawi widok i zapach kwiatów w kwiaciarni mijanej po drodze. W mieszkaniu warto zrobić małe lub większe przemeblowanie, zmienić wystrój wnętrz. Dominującymi kolorami powinny być różne odcienie czerwieni, żółci lub pomarańczu. Nie należy zapominać o odpoczynku. Każdy może sobie zafundować sesję relaksującą we własnym domu, a jej scenariusz dopasować do nastroju i potrzeb. Wystarczy usiąść wygodnie w fotelu lub położyć się na kanapie, przykryć się ciepłym, miękkim kocem, wyprostować ręce i nogi, zamknąć oczy. Cała uwaga powinna być skoncentrowana na rozluźnianiu poszczególnych części zaczynając od głowy, poprzez całe ciało aż do stóp. Leżenie w stanie całkowitego rozluźnienia powinno trwać jak najdłużej. Można w tym czasie posłuchać cichej, nastrojowej muzyki lub swojego ulubionego e-booka. Po takim relaksie na pewno wróci energia i dobry nastrój. Czyli co jeść, żeby nie zapaść w zimowy sen i nie zgromadzić sadełka na wiosnę.Jesienią organizm zużywa większej ilości kalorii do ogrzania się, dlatego domaga się czegoś tłustego lub słodkiego. W ten sposób też uzupełnia niedobory spowodowane zbyt małą ilością światła słonecznego. Aby zaspokoić potrzeby organizmu nie nabierając dodatkowych kilogramów trzeba zmienić sposób odżywiania się. Kilka owoców i szklanka soku lub wody nie wystarczy. Tost z pełnoziarnistego pieczywa z konfiturą na śniadanie zapewni poranny zastrzyk energii. Na lunch lub obiad warto jeść zupy warzywne – podziałają rozgrzewająco, dodadzą sił, a nie spowodują tycia. W jadłospisie powinny znaleźć się też kasze, ponieważ jako węglowodany złożone dostarczają mnóstwo energii. Od białego ryżu lepszy w tym okresie będzie makaron razowy. Zawiera większą ilość błonnika, więc daje większe poczucie sytości. Jeśli to możliwe jako słodką przekąskę lepiej wybrać suszone owoce wymieszane z pestkami dyni i orzechami laskowymi. Doskonałym deserem będą też kawałki owoców maczane w roztopionej gorzkiej czekoladzie. Należy pamiętać o tym, że również jesienią organizmowi potrzebne jest ok. 3 litrów płynów dziennie. Zimną wodę mineralną można zastąpić herbatkami energetyzującymi. Co zrobić, gdy za oknem pada, a nasi milusińscy nie mogą znaleźć sobie miejsca.Brak światła dokucza nie tylko dorosłym, ale też dzieciom. Dla nich jesień wiąże się ze zmianą trybu życia. Czeka je siedzenie w domu, dużo mniej zabaw na dworze i kontaktów z rówieśnikami. Dzieci stają się drażliwe i znudzone. Jesienne dni można wykorzystać na zacieśnienie z nimi więzi emocjonalnych, lepsze zrozumienie, poświęcenie im większej uwagi. Warto starać się robić jak najwięcej rzeczy razem z dzieckiem. Nawet zmiana opon na zimowe będzie dla niego lepsza niż nudzenie się w domu. Urozmaiceniem będzie na pewno wspólne pieczenie ciastek lub przemeblowanie pokoju. Nic też nie zastąpi długich rozmów przy kubku gorącego kakao. To doskonała okazja na wzajemne zrozumienie się i zbudowanie trwałych relacji z dziećmi. Telewizor można zamienić na dobrą książkę – wciągająca lektura przeniesie młodego czytelnika w świat fascynujących przygód i z pewnością nie pozwoli się nudzić. Jak najczęściej zabierajmy dzieci na spacery. Nawet gdy za oknem pada krótka wyprawa w kaloszach pod parasolem nie zaszkodzi.