>

Tak potrzebne witaminy

54W obecnych czasach, gdy kult zdrowia i młodosci sięgnął zenitu witaminami są szpikowane wszelakie produkty. Cukierki dla dzieci, gumy do żucia, soki, kisielki, wiele, wiele innych produktów nosi napis ” dodatek witaminy C” Dobrze, ze jest to witamina , którą organizm wydala jeśli dostaje jej nadmiar. Na każdym kartonie , obojętnie sok, napój, zwykła oranżada tez taki sam napis tkwi. Tymczasem witaminy są bardzo wrażliwe na wiele czynników. Proces produkcji, wysoka temperatura, nieumiejętne przechowywanie produktu skutecznie niszczy ją. Najlepiej jest samemu robic soki z owoców lub warzyw, jeśli odczuwamy braki witamin. Praktycznym urządzeniem jest tu mikser, do którego można bez problemu wrzucić owoce lub warzywa. Świeży sok wypity co rano jest o wiele zdrowszy od tego drogiego z kartonu i mamy gwarancje jego składu. O świeżości nie wspomnę. Spożywając witaminy w jak najnaturalniejszej postaci dajemy swojemu organizmowi silną broń do walki z chorobami. O tym, ze niedobór pewnego czynnika, który potem okazał się jodem, powoduje schorzenie zwane wolem pisano już w Starym Testamencie. Jednak sam pierwiastek odkrył w 1811 roku przypadkowo Courtois, gdy na zlecenie Napoleona poszukiwał nowych źródeł surowców pośród roślin morskich. W 1896 roku wyodrębniono jod z tarczycy. Odkryto sprawce wielu schorzeń tego hormonu. Wkrótce też zaczęto nagminne jodowanie soli. Jodu nie trzeba nam za wiele, wystarczy 2-4 m cg. Na kg masy ciała. Większej ilości jodu potrzebuje młodzież w okresie dorastania, dojrzewania, a także kobiety w ciąży i karmiące. Najbogatszym źródłem jodu jest woda i sól morska. Nasz Bałtyk należy do mórz bogatych w ten składnik. Toteż „tarczycowym” bardzo dobrze robi pobyt na plażach a także w Ciechocinku, gdzie pod tężniami wprost oddycha się jodem. Jod znajdziemy również w serach, jajkach, rybach, tłuszczach zwierzęcych, a także w zbożu i mleku. Niedobory jodu były kiedyś bardzo wyraźne wśród mieszkańców południowej Polski. W 1803 roku odkryto, że fluor wchodzi w skład układu kostnego, a w 1931 r. że jest przyczyna fluorzycy zębów, czyli tak zwanego cętkowania zębów, jeśli jest nadmiar tego pierwiastka w wodzie pitnej. Wodę oczyszczono, i znowu źle- pojawiła się próchnica w uzębieniu. Rozpiętość między korzystna a szkodliwa dawką jest tak mała, że wielu badaczy zgłasza szkodliwość fluoryzacji wody. Są jednak i entuzjaści tej metody, którzy twierdzą, że dzięki temu dzieci i młodzież nie mają problemów z uzębieniem. Dziś, gdy uprzemysłowienie wzrosło, fluor rozpowszechnił się i w powietrzu i w glebie, tak, że coraz więcej na świecie jest okolic, gdzie ludzie i zwierzęta są nim wręcz zatruwani. Sole fluoru kumulują się w kościach powodując nadmierne wapnienie, zmiany kierunku wzrostu i kształtu zębów. Organizm broni się wydalając fluor z moczem, ale…..nie daje rady. Na szczęście nasze wody nie maja aż tak dużej dawki fluoru.