Jesienna depresja
Czy depresja jesienna jest tylko dobrą wymówką, kiedy nie chce nam się wstać z łóżka?Co roku jesienią ludzie stają się smutni i ociężali. Dużo śpią, odczuwają spadek energii i wzmożone łaknienie, zwłaszcza na słodycze. Aktywność jest coraz mniejsza, zamiast radości coraz więcej osób odczuwa przygnębienie. Tę przypadłość określa się mianem depresji jesiennej lub sezonowego zaburzenia nastroju, potocznie zwanego chandrą. Jesienna pogoda jej sprzyja. Za oknami szaro, dni są coraz krótsze. Nie tylko mieszkańcom Skandynawii doskwiera depresja sezonowa, choć wiadomo, że w tej dziedzinie są przodownikami. W Polsce co dziesiąta osoba w ten sposób reaguje na zbyt małą ilość światła, przechodząc depresję sezonową łagodnie. U 3% Polaków ma ona ostrzejszy przebieg. Większą część stanowią kobiety w wieku 20 – 40 lat, szczególnie te o spokojnym, cichym usposobieniu. Niektóre nacje mechanizmy obronne przed chandrą mają w genach. Tak jest u Lapończyków i Eskimosów. Nie tracą dobrego samopoczucia nawet w czasie nocy polarnych. Jeśli ktoś nie należy do tych wyjątków musi wiedzieć, jak skutecznie się bronić przed chandrą. Dlaczego organizm tak reaguje na jesienną szarugę?Jesienną chandrą organizm reaguje na brak światła. Latem organizm przyzwyczaja się do dużej ilości słońca. Im więcej ich wchłonie tym większa szansa, że starczy ich do wiosny. W okresie od października do lutego natężenie światła jest 3 razy niższe niż wiosną i aż sto razy niższe niż w letni dzień. Najtrudniejsze przeważnie są ciemne poranki – ciężko wtedy wstać z łóżka mimo dużej ilości snu – i pochmurne popołudnia. Senność i uczucie znużenia powoduje hormon produkowany przez szyszynkę – melatonina. Jest wydzielana wtedy, gdy do oka dopływa za mało światła. W jasne, słoneczne dni jej ilość jest bardzo mała, ponieważ pod wpływem promieni słonecznych rozpada się. Wieczorem ilość tego hormonu może wzrosnąć nawet kilkakrotnie. Jego poziom rośnie też podczas krótkich i pochmurnych dni. Jednocześnie wtedy spada ilość innego hormonu – serotoniny – odpowiedzialnego za dobry nastrój. To powoduje uczucie zmęczenia i osłabienia. Do najczęstszych objawów depresji sezonowej należą kłopoty z koncentracją, nadmierny smutek, drażliwość, utrata zainteresowań, nadmierna senność.
Każda nieśmiała osoba wie, że najgorsze są dla nich kontakty z innymi ludźmi. Wszystko jest dobrze, kiedy jesteśmy wśród ludzi znanych nam od lat. Ale kiedy przychodzi nam poznać nową osobę, wykonać telefon do obcej osoby to jest to straszne. Straszne są również publiczne wystąpienia przed obcą grupą osób. I nie chodzi tu o np. śpiewanie na scenie, czy też występ w teatrze, lecz np. o zwykłe wygłoszenie komunikatu pracownikom na polecenie szefa. Nieśmiałość wiąże się z bardzo niską samooceną. Często jest też to wina wychowywania cię przez rodziców w zły sposób. Ale najważniejsze jest, aby sobie z tym umieć radzić. Przede wszystkim należy zmienić sposób myślenia. Musisz się pozbyć negatywnych myśli i zacząć siebie dostrzegać. I nie możesz też wracać do starych stanów myślowych. Pozbądź się swojej nieśmiałości i wyobraź sobie, że jesteś znanym aktorem i wszyscy klaszczą na twój wspaniały występ. To ci na pewno pomoże. Ale najpierw powiedz stanowczo NIE nieśmiałości. A potem zacznij wprowadzać pozytywne myśli. Wielu ludzi z nas po prostu nie lubi lekarzy, inni zaś lubią często go odwiedzać. Ale szczególny kłopot mamy z pójściem do psychiatry, boimy się być osądzeni przez społeczeństwo jako chorzy psychicznie. Ale warto wspomnieć, jakie metody leczenia miano w starożytności. Archeolodzy wciąż znajdują setki czaszek, które mają dziurę w głowie. Nie jest to dziura po strzale, lecz po terapii psychiatrycznej – trepanacji. Stosowany był on w Egipcie, nad morzem Śródziemnomorskim i w kulturze Majów. Wiadomo, że tamte czasy były dawno, więc teraz nie mamy się czego bać. Ale wtedy, robiono dziurę w głowie, aby uwolnić stamtąd złe duchy lub wypuścić stęchłe powietrze. Na początku używano do tego ości lub drewna, a później pojawiły się bardziej skomplikowane aparaty z metalu. Oczywiście większość z tych pacjentów po prostu umierała, ale ludzie poddawali się temu zabiegowi, ponieważ chcieli uwolnić się od złych duchów. Obecnie jest to metoda wykorzystywana w neurochirurgii. Stosuje się ją głównie w przypadku krwiaka mózgu lub też guza mózgu. W psychiatrii nie stosuje się już takich prymitywnych metod leczenia. Zaburzenia psychiczne leczy się lekami, terapią. Dziś już wiadomo, jak funkcjonuje nasz mózg i jakie procesy w nim zachodzą. Wiele rodzin, ludzi doznaje ogromnego cierpienia ze strony osoby, która nadmiernie pije. Często zdarza się, że ojciec przepija całą wypłatę i rodzina nie ma, z czego żyć. Ale osoby są z tą osobą silnie związane, dlatego martwią się jego stanem i tym, że sam prowadzi siebie do destrukcji. Członkowie rodziny często nie reagują na to, ale kiedy sprawa wymyka się spod kontroli kierują się w stronę pomocy. Ale jak sprawić, aby alkoholik udał się na leczenie? Czasami niestety trzeba dla dobra innych zastosować przymusowe leczenie. Bliscy nie tylko uważają zamknięcie alkoholika jako coś, co może mu pomóc, ale będzie to swego rodzaju kara za wszelkie krzywdy. Ale jeśli pacjent nie chce współpracować, to nic z tego nie będzie. Bowiem, tutaj żadne leki nie pomogą. Leczenie takie polega na psychoterapii. Oczywiście można go zamknąć, odizolować, ale nie można go tam trzymać na wieczność. Dlatego to jego nastawienie musi wpłynąć na poprawę życia, zmianę nawyków, stylu życia. Alkoholicy często nie chcą się poddać leczeniu, ponieważ nie widzą, że jest problem z ich psychiką. Nie chcą się do tego przyznać.
Border jest to pewien rodzaj osobowości. Odznacza się ona zmiennymi nastrojami, nawet z minuty na minutę oraz towarzyszący na każdym kroku strach i ból psychiczny. Nie jest to jednak choroba psychiczna. Osoby takie często śmieją się bez powodu, aby za chwilę rozpłakać się. Mają one jednak większy problem, który związany jest z ich osobowością. Są one, bowiem odrzucane przez społeczeństwo, a nawet najbliższych. Ludzie nie potrafią zrozumieć nagle przypływających emocji z nikąd. Czasami towarzysz temu napady złości, frustracji, które wyładowywane są na drugiej osobie. Ale wbrew pozorom nie jest to groźne zachowanie. Osoby takie odznaczają się pewnym schematem myślowym, który jest trudny do zrozumienia dla otoczenia. Bardzo pragną one czyjejś bliskości, towarzystwa, ale z drugiej strony wolą siedzieć w cieniu. Najczęściej takie osoby nie mają na kogo liczyć. Należy takim osobom pomagać i pamiętać, że to nie jest choroba psychiczna. Tak naprawdę żyją w odległym dla nas świecie, choć też są ludźmi. Anoreksja często mylona jest z anemią, choć anemia jest wyłącznie chorobą ciała i związana jest z odżywianiem, natomiast anoreksja jest chorobą zakorzenioną i dorastającą w naszej psychice. W Internecie pojawiły się różnorodne diety, które tylko ułatwiają popadnięcie w choroby, jak również zdjęcia wyidealizowanych kobiet. Anoreksja tak naprawdę zaczyna się od postawienia sobie głównego celu, jakim jest chęć, a raczej przymus schudnięcia. Kiedy ten cel osiągają, pragną czegoś więcej. I tu właśnie pojawia się kolejny cel, aby schudnąć jeszcze trochę. Młode dziewczyny zaczynają popadać w skrajności. Nawet nie zauważają, kiedy dopada ich choroba. Kiedy oglądają zdjęcia pięknych i szczupłych dziewczyn, nie widzą, że już są szczuplejsze od nich. Dziewczyny takie chcą dojść do swojego ideału, choć psychika wciąż pokazuje im kompletnie złą drogę, zaślepia je. Wciąż zauważają w swoim ciele niedoskonałości. Często towarzyszą temu wyczerpujące ćwiczenia. Dlatego należy powiedzieć sobie stop! Nim będzie za późno. Wy, jako społeczeństwo polskie nie lubimy prosić kogoś o pomoc. Bo nie dość, że jest to oznaka naszego poniżenia, to naszej słabości. A słabość kojarzy nam się z poddaniem się. A ponieważ jesteśmy narodem walecznym, więc nie lubimy się poddawać. Boimy się też, że w przypadku, kiedy pójdziemy do psychologa, inni ludzie posądzą nas o chorobę psychiczną i nie będą z nami chcieli utrzymywać kontaktu. Często ludzie boją się pójść do specjalisty, ponieważ obawiają się, że psycholog będzie kierował ich życiem. A my nie lubimy wprowadzać obcych ludzi w nasze życie. I w ogóle nie lubimy rozmawiać i dzielić się problemami z obcymi. Strach ogarnia nas szczególnie wtedy, kiedy boimy się, że leczenie będzie długotrwałe, a przecież nie mamy na to zbyt wiele pieniędzy. Niektórzy uważają, że takie wizyty i tak nie odniosą skutku. A jeśli negatywnie myślą, to na pewno im się nie uda. Boimy się również zmian w swoim życiu, z czym wiąże się niewątpliwie leczenie. Boimy się przed kimś otworzyć i stworzyć relacje z zupełnie nową osobą, ale to naprawdę może pomóc.
Jesień to doskonała pora, żeby zrobić to, na co zawsze brakowało nam czasu.Wykonywanie codziennie tych samych czynności, życie według tego samego rozkładu dnia może być szczególnie dokuczliwe w zimne, deszczowe dni i pogłębiać zły nastrój. Aby nie dać się chandrze należy pokonać rutynę. Nie musi to być wielka rewolucja w rozkładzie. Nawet drobne zmiany ożywią umysł. Wystarczy od czasu do czasu wrócić z pracy inna drogą. Można wysiąść z autobusu przystanek wcześniej i uciąć sobie mały spacer. Humor na pewno poprawi widok i zapach kwiatów w kwiaciarni mijanej po drodze. W mieszkaniu warto zrobić małe lub większe przemeblowanie, zmienić wystrój wnętrz. Dominującymi kolorami powinny być różne odcienie czerwieni, żółci lub pomarańczu. Nie należy zapominać o odpoczynku. Każdy może sobie zafundować sesję relaksującą we własnym domu, a jej scenariusz dopasować do nastroju i potrzeb. Wystarczy usiąść wygodnie w fotelu lub położyć się na kanapie, przykryć się ciepłym, miękkim kocem, wyprostować ręce i nogi, zamknąć oczy. Cała uwaga powinna być skoncentrowana na rozluźnianiu poszczególnych części zaczynając od głowy, poprzez całe ciało aż do stóp. Leżenie w stanie całkowitego rozluźnienia powinno trwać jak najdłużej. Można w tym czasie posłuchać cichej, nastrojowej muzyki lub swojego ulubionego e-booka. Po takim relaksie na pewno wróci energia i dobry nastrój. Czyli co jeść, żeby nie zapaść w zimowy sen i nie zgromadzić sadełka na wiosnę.Jesienią organizm zużywa większej ilości kalorii do ogrzania się, dlatego domaga się czegoś tłustego lub słodkiego. W ten sposób też uzupełnia niedobory spowodowane zbyt małą ilością światła słonecznego. Aby zaspokoić potrzeby organizmu nie nabierając dodatkowych kilogramów trzeba zmienić sposób odżywiania się. Kilka owoców i szklanka soku lub wody nie wystarczy. Tost z pełnoziarnistego pieczywa z konfiturą na śniadanie zapewni poranny zastrzyk energii. Na lunch lub obiad warto jeść zupy warzywne – podziałają rozgrzewająco, dodadzą sił, a nie spowodują tycia. W jadłospisie powinny znaleźć się też kasze, ponieważ jako węglowodany złożone dostarczają mnóstwo energii. Od białego ryżu lepszy w tym okresie będzie makaron razowy. Zawiera większą ilość błonnika, więc daje większe poczucie sytości. Jeśli to możliwe jako słodką przekąskę lepiej wybrać suszone owoce wymieszane z pestkami dyni i orzechami laskowymi. Doskonałym deserem będą też kawałki owoców maczane w roztopionej gorzkiej czekoladzie. Należy pamiętać o tym, że również jesienią organizmowi potrzebne jest ok. 3 litrów płynów dziennie. Zimną wodę mineralną można zastąpić herbatkami energetyzującymi. Co zrobić, gdy za oknem pada, a nasi milusińscy nie mogą znaleźć sobie miejsca.Brak światła dokucza nie tylko dorosłym, ale też dzieciom. Dla nich jesień wiąże się ze zmianą trybu życia. Czeka je siedzenie w domu, dużo mniej zabaw na dworze i kontaktów z rówieśnikami. Dzieci stają się drażliwe i znudzone. Jesienne dni można wykorzystać na zacieśnienie z nimi więzi emocjonalnych, lepsze zrozumienie, poświęcenie im większej uwagi. Warto starać się robić jak najwięcej rzeczy razem z dzieckiem. Nawet zmiana opon na zimowe będzie dla niego lepsza niż nudzenie się w domu. Urozmaiceniem będzie na pewno wspólne pieczenie ciastek lub przemeblowanie pokoju. Nic też nie zastąpi długich rozmów przy kubku gorącego kakao. To doskonała okazja na wzajemne zrozumienie się i zbudowanie trwałych relacji z dziećmi. Telewizor można zamienić na dobrą książkę – wciągająca lektura przeniesie młodego czytelnika w świat fascynujących przygód i z pewnością nie pozwoli się nudzić. Jak najczęściej zabierajmy dzieci na spacery. Nawet gdy za oknem pada krótka wyprawa w kaloszach pod parasolem nie zaszkodzi.